Urszula Tarasiewicz Ogrodowa/Garden Street – Kraków

Serdecznie zapraszamy na wystawę Urszuli Tarasiewicz pt. „Ogrodowa/Garden Street” organizowana przez Warimpex oraz hotel andel’s Kraków by Vienna House w ramach cyklu ANDEL’S PHOTO

Wernisaż: 23.02.2017 (czwartek), godz. 19:00
Wystawa: 24.02-31.03.2017

Kurator Lucyna Sosnowska
Tekst Grzegorz Kosmala

Najnowszy projekt Ogrodowa/Garden Street Urszuli Tarasiewicz, fotografki dokumentalistki, żyjącej na co dzień w Łodzi, nieUrszula_Tarasiewicz_Ogrodowa_GardenStreet02 jest jedynie o tym mieście. To przede wszystkim alegoryczna opowieść o świecie i jego przemijalności, budowaniu domu i nieuniknionych zmianach w jego funkcjonowaniu.

W Łodzi to znana historia. Bogaty przedsiębiorca Izrael Poznański, chcąc zapewnić siłę roboczą dla swojej fabryki, postanawia w jej pobliżu wybudować robotnicze mieszkania. Tak powstawały łódzkie famuły, czy śląskie familioki. Takich przykładów można zresztą podać o wiele więcej. Pełniły ważną rolę w rozwoju przemysłu i zwykle dzieliły los fabryk swoich fundatorów, po upływie ich świetności zmieniały funkcję budynków. Nie inaczej jest z famułami przy ulicy Ogrodowej w Łodzi, których dotyczy wystawa zdjęć Urszuli Tarasiewicz.

Izrael Poznański (1833-1900) to jedna z ikon Łodzi. Jego monumentalna fabryka zlokalizowana po drugiej stronie ulicy Ogrodowej róg Zachodniej , wraz z kompleksem domów robotniczych, stanowiła prawdziwe miasto w mieście. W swoim szczytowym okresie mieszkało tu i pracowało łącznie blisko 7000 ludzi. Wraz z końcem imperium Poznańskiego, rozpoczęła się powolna agonia famuł i ich mieszkańców. Jej zwieńczeniem było postawienie w stan likwidacji zakładów Poltex w 1991 roku. Famuły stały się ziemią niczyją, a ich mieszkańcy pozostawieni sami sobie. Ten stan mógłby trwać wiecznie, gdyby nie projekt Mia100 Kamienic, w ramach którego w 2014 roku ruszył generalny remont dawnego zaplecza mieszkaniowego fabryki Poznańskiego. Remont poprzedził długotrwały proces wykwaterowania wszystkich mieszkańców. Wtedy na ulicy Ogrodowej pojawiła się Urszula Tarasiewicz, która zajęła się dokumentowaniem pustostanów. Urszula przyznaje:

“Zawsze chciałam być panem od liczników, by móc podejrzeć, jak mieszkają ludzie. To mnie fascynowało od dzieciństwa, bo sposób urządzenia mieszkania bardzo wiele mówi o samych mieszkańcach. Czy dekorują je zdjęciami swoich pradziadków, czy też wolą wieszać na ścianach kalendarze z gołymi paniami. Tutaj zadanie było trudniejsze, ponieważ widząc opuszczone lokale, wszystko to trzeba było sobie wyobrazić”.

Faktycznie. Ze zdjęć Tarasiewicz spoglądają na nas opuszczone pokoje, odrapane ściany, z których ktoś wypruł instalację elektryczną i na których czas odcisnął kontury stojących tu niegdyś mebli czy wiszących obrazów. Przywykliśmy do takich zdjęć. Oglądamy je za każdym razem, gdy wystąpią rzeki lub gdy przewalą się silne wiatry. Ale o ile w tych przypadkach takie widoki są śladem niszczycielskich sił natury, tak tutaj – wszystko jest dziełem człowieka. Tym większa jest moc tych fotografii.

Pomieszczenia famuł przy Ogrodowej na zdjęciach Uli Tarasiewicz porażają swoją bezwzględnością, chłodem. Jednocześnie nie pozwalają o sobie zapomnieć – pozostają na długo w pamięci i mimo woli kierują nasze myśli w stronę nieobecnych na nich postaci. Kim byli ludzie, którzy tu kiedyś mieszkali? Co się z nimi teraz dzieje? Jak ułożyło im się życie po opuszczeniu mieszkań, w których często żyli od wielu pokoleń? Czego symbolem są fototapety w maleńkich mieszkaniach będące próbą ucieczki od otaczającej rzeczywistości?

Ula Tarasiewicz oprowadza nas po świecie, który już odszedł, przeminął. Robi to nieśpiesznie, jakby chciała nam dać czas na dojście do konkluzji, że taka jest kolej rzeczy. Bowiem miasta są wyjątkową tkanką, która musi się ciągle rozwijać. Tak jest pomyślana, to jest jej istotą. Jeżeli na którymś etapie przestanie – mamy do czynienia z systematycznym i nieubłaganym upadkiem, z którego podnieść może jedynie rewolucja. Tuż obok, po drugiej stronie ulicy rewolucja się dokonała, fabryka Poznańskiego przeszła rewitalizację, gdzie powstał andel’s hotel. Przestrzenie fabryczne ożyły, na nowo zaczęły przyciągać ludzi, którzy dla mieszkańców famuł musieli się jawić, jak nie z tego świata. To musiało być dla nich prawdziwym wstrząsem cywilizacyjnym, kolejnym dowodem na wykluczenie.

Zdjęcia Tarasiewicz to proste kadry. Na próżno szukać w nich zabawy kompozycją, budowania ciekawych ujęć. Nie temu z resztą służą. One nie mają bawić, nie mają sprawić, że oglądając je poczujemy się dobrze. Mamy poczuć na własnej skórze, to uczucie smutku, jakie musiało towarzyszyć lokatorom tych wnętrz. Mamy poczuć szorstkość tego miejsca, które na naszych oczach odchodzi w przeszłość. Dzięki tym zdjęciom, zostanie w naszej pamięci.

Grzegorz Kosmala, sierpień 2016

*

Urszula Tarasiewicz ur.1975 r. Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. L. Schillera w Łodzi na kierunku fotografii. Swoją drogę jako fotograf zaczęła dyplomem zrealizowanym pod kierunkiem prof. W. Prażmowskiego. Wykorzystała w nim zapomnianą konwencję fototapety. Żyje i pracuje w Polsce oraz w Norwegii. Tam też zdobywała doświadczenie zawodowe na planach filmowych.
Tarasiewicz jako dokumentalistka jest wrażliwym obserwatorem otoczenia, w zdjęciach nobilituje elementy absurdalne i marginalne. Życie w industrialnej Łodzi wpłynęło na jej poszukiwania piękna w kiczu, koloru w szarościach i szczęścia w ludziach, którzy go nie mają. Fotografuje prosto, surowo, ascetycznie. Zapisuje na negatywie momenty, które są znakiem swojego czasu i bez upiększeń opisują otoczenie. Kiedy fotografuje ludzi, pozwala im odgrywać wymyślone role, nie tworzy portretów psychologicznych, a zachęca do kreowania sytuacji na potrzebę chwili.
Fotografie z cyklu „Nowe Legendy Miejskie” można oglądać w kolekcji Andel’s hotel w Łodzi, curator Lucyna Sosnowska. Zostały nagrodzone w kategorii Portret w konkursie Curator’s magazynu Photo District News (2010); otrzymały New Talent Award niemieckiego FotoMagazine (2012), nagrodę Ars Victiria Book Award przyznaniej przez Photographer’s Network w Niemczech (2012); wygrały konkurs norweskiego magazynu Fotografii.no na publikację i wystawę Interfoto 17#Debutantutstilling w Oslo (2012). Dotychczas były prezentowane min. Milk Gallery New York (2010) , w Art Galerie Siegen (2012), w Bølgen & Moi Briskeby Oslo (2012), oraz w Wypiekach Kultury w Warszawie kurator Agnieszka Gniotek (2013).

Inne serie zdjęć Urszuli Tarasiewicz można było zobaczyć m.in. na grupowej wystawie „Critiral Mass” w USA (2012); serię „The future is so bright”, wykonaną w Norwegii podczas stypendium na Halsnøy Kloster prezentowano na wystawie grupowej w Norwegii (2013) oraz na wystawie pt. „Ja to ktoś inny” w Warszawie kurator Klima Boheńska (2015). Zdjęcia Tarasiewicz pojawiły się gościnnie w Wiedniu na grupowej wystawie „Call me on Sunday” kuratorowanej przez Ursulę Marię Probst w Galerii Krinzinger (2014), w Jam Factory w Oxfordzie (2014), na wystawie „Face to Face” w Stuttgartcie (2014), Bunkier Sztuki „Kasa z widokiem ” curator Lidia Krawczyk. Urszula Tarasiewicz jako jedna z dwojga Polaków zakwalifikowała się w 2015 do prestiżowego przeglądu portfolio w Nowym Jorku, organizowanego przez New York Times.